🛷 Umiesz Liczyć Licz Na Siebie

Zapraszam do trzyczęściowego cyklu pod tytułem „Umiesz liczyć, licz na siebie, czyli samodzielnie oszczędzamy na emeryturę„. Dziś na tapecie Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego, czyli w skrócie IKZE. Dowiesz się co to jest i dlaczego warto się tym bliżej zainteresować. Gorąco zapraszam! Umiesz liczyć? NIE LICZ NA SIEBIE! XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B PIERWSZE CZYTANIE (Mdr 7, 7-11) Mądrość to skarb najcenniejszy Czytanie z Księgi Mądrości. Gość nie powiem kto. Goście. Napisano Październik 9, 2006. Zazdroszcze wam : ( Ja nie moge liczyc na siostre. Od czasow "zakonczenia" dziecinstwa nie mialysmy ze soba dobrego kontaktu, teraz Potrzebujemy zmian Lyrics. [Hinol Polska Wersja] Tu gdzie żyjemy, widzimy lepszy świat w gwiazdach. Tu gdzie do ziemi przytwierdza nam stopy asfalt. Chcesz latać jak ptak, lecz jak chwast Fragment wystąpienia Roberta Winnickiego, podczas Pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo geologiczne i górnicze, ustawy o eme Mantra - umiesz liczyć licz na siebie … I wiele wiele innych końcówek przysparza nam więcej samotności i cierpienia niż jesteśmy w stanie to sobie uzmysłowić. Bądź przy sobie i innych, nie sam/a. Spostrzeżeniami, którymi nie dzieliłem się dotąd na moim blogu. Mam nadzieję, że spostrzeżenia te przyczynią się do lepszego zrozumienia świat a który nas otacza a dzięki temu do Twojego sukcesu. Poniższe przemyślenia są uzupełnieniem kilkudziesięciu ponadczasowych wpisów, które znajdują się w sekcji Spis zagadnień. Od kilku dni najbardziej dyskutowanym na Facebooku tematem jest rozłam w Stowarzyszeniu Stop NOP. Nie wiem, co się tam dzieje, kto pod kim wykopał dołek i kto w niego wpadł, kto przejął władzę i jakimi metodami i nie zamierzam się tym zajmować. Rozgrywki personalne mnie nie interesują, może mam swoje sympatie, ale pozostanie to Przysłowie mówi wprawdzie: "umiesz liczyć - licz na siebie", ale co z tymi, którzy jeszcze nie opanowali trudnej sztuki liczenia? Otóż to bardzo proste - mogą liczyć na Reksia i z Reksiem. Umiesz liczyć? Licz na Siebie, Twoje szczęście innych jebie. 570 likes. Hejo ;) Jak już tu jesteście to dajcie lajka ♥ Radović, czyli umiesz liczyć, licz na siebie. 9 marca 2014, 19:56. TVN24 | Programy. 9 marca 2014, 19:56. Śląsk - Legia 1:1. Jeśli ktoś miał zdobyć w meczu ze Śląskiem gola dla Legii, to Tak więc według zasady jeżeli umiesz liczyć na siebie, to licz tylko na siebie, a dokładnie „Umiesz liczyć Licz na Siebie”. Na emeryturę najlepiej zapracować sobie samodzielnie swoim majątkiem i najlepiej na taką, która pozwoli przejść na szybką emeryturę już w wieku 50 lat, ale to jest kwestia na inny artykuł. rEQag. Moniko, zawodowo zajmujesz się psami, powiedz, na kiedy datuje się Twoja znajomość ze światem zwierząt? Należy sięgnąć do dzieciństwa i faktu, że w zasadzie robiłam to, co chciałam, natomiast raczej nie miałam w dzieciństwie koleżanek i kolegów. Skręcałam instynktownie w stronę zwierząt i ich towarzystwo. Do tej pory kieruję się w życiu zasadą „umiesz liczyć, licz na siebie”.„Do odważnych świat należy” – a pod tym też byś się podpisała? A może „Kto się boi, ten już przegrał”?Kto się boi, ten już przegrał – piękne słowa, tak. Wracając do tematu: nie interesował się mną nikt więc zaczęłam iść tam, gdzie te zainteresowanie widziałam. Uciekałam w świat zwierząt. Wychowywałam się poza miastem, a że u obu dziadków i babć były psy i koty to się nimi zajmowałam. Pamiętam, że jak raz przyjechałam to dziadek wołał „O! Przyjechała Pani weterynarz!”, także już od dzieciństwa byłam łączona ze światem czas, że wyfrunęłaś z domowego gniazda. Przeniosłaś się do z domu, jak miałam 16 lat i od tamtej pory już nigdy nie wróciłam. 14 lat jestem już poza domem rodzinnym i nigdy nie było u mnie czegoś takiego, co mieli znajomi – pieniądze na studia, miesięczne kieszonkowe itd. Nigdy tego nie miałam. Pierwsza moja praca, w radiu, była po to, aby mieć na jakiekolwiek jedzenie. Całe szczęście mieszkałam u cioci, więc było o tyle dobrze. W liceum, od 2 klasy musiałam pracować na to, aby mieć cokolwiek. Po lekcjach szłam do radia i od 15 do 18 czytałam serwisy wtedy świtało Ci w głowie, że będziesz zajmować się w przyszłości zwierzętami?Nie, wtedy nie. Wtedy walczyłam o przetrwanie. To był czas nauki i szukania pieniędzy na cokolwiek. W radiu byłam pierwszą osobą, która otrzymała pieniądze, bo założenie było takie, że pracujemy za free. Jak przyjechał szef, poprosiłam go, aby zapłacił mi. Dostałam honorarium – 200 zł jakiś moment przełomowy, w którym postanowiłaś wziąć sprawy w swoje ręce i rozwijać się w roli trenerki? Wiesz, pracowałam już później jako przedstawiciel handlowy. Finansowo to była bardzo dobra praca i sporo zarabiałam, tym bardziej, że byłam najlepszym przedstawicielem handlowym w Polsce. A że mam takie podejście, że albo robie coś na 100 proc. albo w ogóle nie robię, ta praca mnie bardzo dużo kosztowała. Radziłam sobie najlepiej ze wszystkich, ale praca w korporacji to bardzo ciężka praca. To mnie wykończyło. W pewnym momencie obudziłam się i wyszło, że mam dzień w dzień bóle głowy, bóle brzucha. Doprowadziło to do skrajnego wycieńczenia organizmu. Wtedy stwierdziłam, że nie, nie będę tego robiła bo nie poświęcę życia dla pracy. Zaczęłam się leczyć. Zrobiłam 2 lata detoksu od wszystkich alergenów. Zbadałam się na 50 a wyszło, że byłam uczulona na aż 27. Byłam na bardzo rygorystycznej diecie. Teraz już jest super. Współpracuję z trenerem przygotowania motorycznego, Mateuszem Donajskim z Warszawy i on faktycznie mnie prowadzi, „ciśnie mnie”, pilnuje, abym robiła badania. To on też pokierował mnie do sportu. Moje założenie było takie, aby mieć więcej energii w ciągu dnia, bo mi wciąż brakuje czasu. Zalecił mi również pracę siłową. Chodzę do naszego VIP GYM i intensywnie czym skupiasz się w swojej pracy z psami?Widzę problemy, z jakimi borykają się ich właściciele i po prostu je rozwiązuję. Braki w wychowaniu należy uzupełnić. Ogólnie dobre wychowanie psa równa się dobre życie z psem. Najbardziej w tym co robię podoba mi się, że go wzmacniam. Po konsultacjach i treningach ze mną psa będzie mniej rzeczy zaskakiwało i przerażało. To jest 2-letnie dziecko, nie zna życia. Zna tylko uczucie komfortu i dyskomfortu. Instynktownie szuka tego pierwszego i unika dyskomfortu. Chodzi o to, aby zbudować psa, aby go wzmocnić psychicznie, żeby go nic nie przerażało. Praca u mnie, stricte na placu, wygląda tak, że działam „w drugą stronę” – narażam psa na duży stres i czasami bardzo go obciążam, aby te sytuacje, które go spotkają z przewodnikiem, go tak nie przerażały. Jeżeli wytworzymy stres pod kontrolą to będzie on dobrze „wzmocniony”. To co spotka psa w życiu ma być mniej obciążające dla jego psychiki, niż to, z czym spotka się na szkoleniu. Celem jest też wyszkolenie psa, aby był opanowany, aby on nas, właściciela, kochał najbardziej, a nie biegł do każdego przysłowiowego „wujka” na ulicy i się łasił. Jednocześnie jest to w pełni pies socjalny, czyli toleruje, akceptuje, ale nie zwraca za bardzo uwagi na rozpraszacze. Focus jest na właścicielu. Mam dwie sunie: Fridę (husky syberyjski) oraz Alphę (owczarek belgijski). Udało mi się je tak wychować, że są bardzo tolerancyjne i socjalne. To ostatnie słowo w ogóle jest niewłaściwie odbierane i rozumiane przez że socjal to jest wypuszczenie 10 psów w pole i one tam sobie jedne się pogryzą, inne pobiegają, a potem wracamy do domu. To nie jest „socjal”. To jest stres i takie stado w ogóle nie powinno istnieć. Pies socjalny to taki, który widzi bodźce, ale na nie nie reaguje. Bo jest obok „przewodnik”, ktoś kto „pilnuje”, kto jest za niego odpowiedzialny. Wówczas pies jest sobą i może w pełni cieszyć się o tym z dużą pasją. Masz wrażenie, że pracujesz czy po prostu żyjesz swoją pracą?Po pierwsze muszę być zgodna ze sobą, więc powiem to, co czuję. Sprawy zawodowe mam bardzo mocno uporządkowane, życie prywatne jest w tym momencie na drugim miejscu , a życie „służbowe” traktuję jako zadanie do wykonania. W tym uporządkowaniu pomaga mi stale coach biznesowy Rafał Mazur, który prowadzi social media pod tytułem „Zen Jaskiniowca”. W życiu prywatnym wolę spontaniczność. W pracy jestem bardzo silną postacią, mam zbudowane mocne alter ego i mobilizuję wszystkie swoje siły. A w domu? Gdy wracam do niego to się wyłączam. Jestem tam zupełnie inną osobą. Ci, którzy poznają mnie bliżej, mogą być zdziwieni, że prywatnie nie jestem takim przewodnikiem stada, jak w jakaś wiedza trenerska, której – oczywiście zachowując dystans – można użyć na nas? Da się np. sobie „wytresować” mężczyznę?Taką rzeczą, którą można przełożyć na ludzi jest chyba wzmacnianie rzeczy pozytywnych, np. chwalenie. Jednym z pomysłów na taki trening z psem to shaping. Chwalimy za wszystko, ale ustalamy pewne granice. Czyli czego ja oczekuję. Ok, możesz zrobić wszystko, ale nie wszystko mi się wiedza. W przełożeniu na relacje z mężczyznami, pomaga czy przeszkadza?Na pewno widzę, czuję i wiem więcej, stąd być może wzrastają moje mężczyznę zdarza Ci się, że instynktownie analizujesz co można by w nim zmienić? Może ciut „podtrenować”?Nie, jak już wspomniałam, w życiu prywatnym się wyłączam i staram się jak najmniej tracić energii „tam”. Bardzo poświęciłam się dla pracy i nie widzę poza nią życia. Nie ukrywam, że nie ma kogoś w moim życiu, bo jest, natomiast moje wymagania przez ostatnie 2 lata wzrosły maksymalnie, więc jeżeli ktoś nie dopasuje się do moich standardów życia, to nie będzie tutaj miejsca dla „słabych” jednostek. Prywatnie jestem już zbudowaną osobą, natomiast mam świadomość tego, że być może będę zabiegała o „to” uczucie, bo tylko takie uczucie znam . Boję się tego, ale to jak mój coach mówi: „wybierz swoje przeje**ne”. Więc uwielbiam silnych i pewnych siebie mężczyzn. Takich, którzy nie będą bali się wziąć mnie pod ramię i „gdzieś” do spraw zawodowych - Jest jakaś tajemnica Twojego sukcesu? Stworzyłam autorski system szkoleniowy Alpha Dogz, taki, który jest syntezą tego, czego nauczyłam się na najlepszych placówkach, od najlepszych specjalistów, w kraju i za granicą. Wyciągnęłam to, co najlepsze z każdej takiej lekcji, to plan opracowany pod psa domowego i psa sportowego. To zbiór rzeczy, które zawsze mi się sprawdziły i pomogły moim klientom oraz ich zwierzakom. Na tym bazuję i dlatego mam dużą skuteczność. Jestem w stanie dogadać się z każdym z własnym biznesem, surowa trenerka, która wiele wymaga od siebie i od innych, a jednocześnie „prywatnie” kobieta szukająca oparcia i prawdziwego uczucia. Zastanawiam się, która strona tak naprawdę jest Twoją dominującą i w związku z tym mam jeszcze jedno, krótkie pytanie. Pies. Zdycha czy umiera? już wiem. Dziękuję za rozmowę. rozm. Maciej Chrościelewski Dział personalny firmy powinien pomagać pracownikom w rozwoju zawodowym. Jednak w dużym stopniu sukces zależy od nas samych. Trzeba planować karierę i krok po kroku realizować postawione sobie cele. Im wcześniej obmyślimy swoją ścieżkę, tym lepiej — większość menedżerów przyznaje, że już pod koniec szkoły średniej zastanawiała się nad swoją przyszłością i dobrze wiedziała, co chce w życiu osiągnąć. To nic, że nieprzewidziane problemy niejednokrotnie pokrzyżują nasze plany. Potknięciami i niepowodzeniami nie należy się zrażać. Nic nie przychodzi od razu. Aby dopiąć swego, konieczna jest cierpliwość, wytrwałość i determinacja. Zajdziemy dalej, jeżeli wszelkie porażki potraktujemy jako lekcję. Do tego jednak potrzeba dużej pokory. Ponadto trzeba budować wokół siebie „szeroką sieć stosunków społecznych”, czyli kontaktów i znajomości, które mogą się przełożyć na interesujące oferty zatrudnienia, kontrakty i projekty. To właśnie tzw. networking stanowi o naszej przewadze nad konkurencją. I na koniec — trzeba mocno wierzyć w siebie i w to, że osiągniemy sukces. Wysoka samoocena pozytywnie wpływa na rozwój kariery zawodowej. Jacek Młyński konsultant ds. rekrutacji w Straight — Doradztwo Personalne © ℗ Podpis: MK Kursy, szkolenia, warsztaty, rekolekcje… Tylko po co Ci to? Nie szkoda czasu i pieniędzy? Przecież zamiast tego można wyjść ze znajomymi na imprezę, a za ”zaoszczędzone” pieniądze kupić nową bluzkę. Tak powiedziałaby Ci niejedna osoba… Tak często myśli tzw. współczesny świat… Te wszystkie wymienione działania robimy jednak „po coś”. Nie wierzysz? Przeczytaj! Na początek zacznę od siebie Czasu, jaki poświęciłam na udział w szkoleniach, warsztatach, czy kursach, nie zliczę – wiem to. Na potrzeby tego artykułu przekalkulowałam, ile było tego w ostatnim roku. 8 kursów, warsztaty z 4 dziedzin, 2 weekendy rekolekcyjne i 2-tygodniowe rekolekcje „w drodze”. Ok. 30 książek głównie związanych z moim zawodem, coachingiem, czy zarządzaniem. Dużo? Myślę, że ciągle za mało i dobę można by jeszcze rozciągnąć! KSM to organizacja, która pokazała mi, że ważna jest wiedza z wielu dziedzin, a tylko ciągły rozwój i wymaganie od siebie może zagwarantować sukces. Szkolenia, czy kursy, w których biorę udział, nie zawsze związane są z zawodem, który wykonuję. Co niby mają wspólnego z pracą dietetyka umiejętności liderskie, czy coachingowe? Otóż bardzo dużo! I jedno i drugie wymaga pracy z ludźmi, zarządzania zespołem, zrozumienia ludzkich uczuć i dobrej organizacji czasu. Tylko dzięki temu, że praktycznie kończąc jeden kurs, zaczynam kolejny, „nie wypadam z obiegu”. Jestem stale na bieżąco i nie zatrzymuje się tylko na jednym działaniu, co docenili pracodawcy, gdy ubiegałam się o moją aktualną pracę. Jakiś czas po rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałam się od szefa, że „znokautowałam” ok. 30 kandydatów ubiegających się o moje stanowisko przez to, że nie zatrzymałam się tylko na wiedzy ze studiów, ale pogłębiam ją i poszerzam przez kusy zawodowe, a także te niekoniecznie związane z moją branżą. Umiejętności, jakie zdobyłam podczas KSM-owych wyjazdów szkoleniowych oraz organizacji niezliczonej liczby akcji – przydają mi się każdego dnia. Dzięki temu, że w KSM praktycznie ciągle są jakieś szkolenia/warsztaty, czy to wewnętrzne, czy zewnętrzne – spróbowałam wielu dziedzin i odkryłam pasje, które mam nadzieję w przyszłości staną się i moją pracą (czy może być coś lepszego niż praca, która daje radość i satysfakcję?). Pierwsze – to prowadzenie szkoleń. Podczas nich czuję się jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Wiem jednak, że nie odkryłabym tego, że potrafię to robić i sprawia mi to frajdę, gdyby nie uczestnictwo w warsztatach, nagrywanie na kamerze własnych wypowiedzi, czy udzielanie się w mediach. A tego nie byłoby, gdyby nie KSM. Nie zawsze ten, kto wiele mówi, ma naprawdę coś do powiedzenia. Drugim „konikiem”, odkrytym dzięki szkoleniom, jest coaching. Tuziny przeczytanych książek i każdego miesiąca coraz bliżej tego, by związać z tym swoją przyszłość i połączyć z pracą dietetyka. Nie da się? Wszystko się da, trzeba tylko odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego? fot. P. Kiliańczyk CO? JAK? DLACZEGO? Ostatnio czytałam książkę „Zaczynaj od dlaczego” Sineka Simona. Autor usilnie próbuje przekonać czytelnika, że robimy podstawowy błąd w życiu, zaczynając nasze działania od pytań: CO? i JAK?, a nie: DLACZEGO? I choć z pozoru może nie widać różnicy (przecież nikogo nie obchodzi, jak dochodzimy do celu, ważne, że jest osiągnięty), po zastanowieniu mogę się z nim zgodzić. Żyjemy szybko, łatwo, bez zobowiązań – taki model świata przedstawiają nam media i takich ludzi jest wiele wokół nas. Żyją oni, odpowiadając sobie na pytania: CO chcę osiągnąć?/mieć?/kupić? i JAK to najprościej zrobić, by nie za wiele się napracować? Jak zdobyć dobrze płatną pracę, co postawić na piedestale życia, by osiągnąć sukces? Zapominają jednak o jednej prostej sprawie – CO? i JAK? nie gwarantują nam sukcesu. Nawet, jeśli mamy dobrą pracę i ustawione życie, rodzinę, czy uczelnię, ciągle brakuje nam jednego – celu. Daje go właśnie opisywane przez autora DLACZEGO? Tylko wiedząc po co chcesz coś osiągnąć, jakie kursy, czy warsztaty są Ci potrzebne, by zostać np. lekarzem – jesteś zadowolony. Ludzie zadający sobie pytanie DLACZEGO? mają bowiem ideę i widzą świat szerzej niż inni. Po co to piszę? Tylko szaleńcy mają cel! Szkolenia, kursy, warsztaty, książki – generalnie szeroko pojęty rozwój osobisty – mają jeden cel. Jedno DLACZEGO. Osoby, które Cię do nich przekonują, czy je tworzą, to zawsze pewien rodzaj szaleńców „zafiksowanych” w jakimś temacie. Ludzi, którzy chcą nauczyć kogoś czegoś, co sami robią dobrze. Chcących naprawiać świat i dawać radość tym, co potrafią. I choć nie każda dziedzina jest dla wszystkich – warto szukać swojej drogi. Godziny spędzone przed komputerem, telewizorem, czy też na imprezie ze znajomymi – owszem, czasem ważne, lecz najczęściej przynoszą niewspółmierne korzyści. Tracimy czas, rozwijamy lenistwo, a efektywność i radość spadają. Mimo że wyjściem, czy kupnem kolejnej gry zaspokajamy CO? i JAK?, to DLACZEGO? pozostaje nietknięte… Może warto to zmienić? fot. A. Superczyńska Liczydło Jak napisałam w tytule – umiesz liczyć, licz na siebie! Być może w obecnej chwili wydaje Ci się, że wyszkolenie się na Zastępowego, czy Lidera to strata czasu, bo przecież wiedzy nie wykorzystasz nigdzie indziej niż w oddziale. Może zawsze marzyłeś o tym, by nauczyć się robić zdjęcia, ale szkoda Ci czasu na kurs fotograficzny, bo wolisz spędzić go przed komputerem. A co, jeśli gotowanie to Twoja pasja i poprzez minimalny wysiłek – czytanie książek, praktykę czy kursy kulinarne, mógłbyś zostać Kucharzem Roku i zdobyć prestiżowe wyróżnienie? Wielcy ludzie, których podziwiamy na co dzień – odkrywcy, mówcy, czy artyści – też musieli odkryć talent, jaki posiadają i szlifować go jak diament. Nikt (prócz Jezusa) nie urodził się GENIALNY i ze świetlaną wizją przyszłości. Tylko od Ciebie zależy, jak będzie wyglądało Twoje życie za 5, 10, czy 15 lat. Wolisz więc siedzieć i czekać na „gwiazdkę z nieba”, czy zakasać rękawy, zacząć działać i szukać swojej drogi życiowej/pasji/talentu – swojego życiowego DLACZEGO? Wybór należy do Ciebie! Może opowiesz mi o nim za jakiś czas, kiedy się spotkamy… Ja wiem jedno – naprawdę warto! Dietetyk. Zastępowa i Lider KSM Archidiecezji Poznańskiej, Z-ca Prezesa Zarządu Diecezjalnego KSM Archidiecezji Poznańskiej w latach 2012-2015, Z-ca Sekretarza Zarządu w latach 2011-2012, Lider Pro-life, koordynatorka poznańskiego Marszu dla Życia 2015, dawniej Prezes Oddziału KSM nr 88 w Górze PRO Lech Wałęsa, b. prezydent RP Tak. W ogóle należy liczyć na siebie, a potem być może ktoś się dosiądzie albo nie. Dosiądzie się i oskubie, rzadziej pomoże. Tak się składa, że palec nie boli solidarnie. Komuś np. coś doskwiera, a mnie nie. Jeden nie skończył nawet podstawówki, a drugi był na uniwersytecie, więc trzeba liczyć na siebie. Chyba że ktoś liczy akurat na ciebie. Jak się zachowasz? To zależy od wielu rzeczy, np. wychowania. KONTRA Ks. Arkadiusz Nowak, pełnomocnik ministra zdrowia ds. AIDS i narkomanii, laureat Busoli „Przeglądu” Nie zgadzam się. Nigdy nie wątpiłem w naszą ofiarność, skłonność do pomocy i działań charytatywnych. Tu nie jesteśmy wcale słabi, wręcz przeciwnie. Jest wiele przykładów, że Polacy potrafią okazywać wielkie serce i bezinteresowną pomoc. Możemy chwalić się tym wśród innych nacji. Powiedzenie „Licz na siebie” zaprzeczałoby takiej pozytywnej opinii o nas. Pełna treść dostępna jest tylko dla płatnych abonentów abonament Zaloguj sięRejestracja OTWARTA: Tylko do 26 maja 2022 r. do godziny 23:59 trwa nabór uzupełniający do Strefy Inwestorów. Po tym terminie dołączenie do społeczności inwestorów giełdowych nie będzie możliwe (aż do kolejnego naboru). Jeżeli zależy Ci na dostępie do praktycznej wiedzy o inwestowaniu i atrakcyjnych bonusów, to jest to oferta dla Ciebie:Oto, co zyskujesz dołączając teraz do Strefy Inwestorów: Blog inwestorski - najlepsza wiedza i doświadczenia z moich 19 lat nieprzerwanego inwestowania na GPW (analiza rynku i przede wszystkim akcji spółek notowanych na GPW), a w tym: Komentarze giełdowe - omówienie sesji giełdowej - indeksy i wybrane spółki Podsumowanie tygodnia - komentarz weekendowy - zobacz przykładowy wpis Edukacyjny portfel inwestycyjny Strefy Inwestorów – praktyczne przykłady inwestowania w akcje, głównie z GPW w oparciu o analizę wykresów. Edukacyjny portfel "Petard" – praktyczne przykłady inwestowania w akcje spółek z GPW w oparciu o analizę fundamentalną. Wpisy w blogu inwestorskim Ewy Walkowiak "W poszukiwaniu sygnałów" - techniki DiNapoli'ego na GPW. Wpisy w blogu inwestorskim Tomasza Krynickiego "Impuls i korekta" - w poszukiwaniu okazji inwestycyjnych. Wpisy w blogu inwestorskim Rafała Irzyńskiego "Fundamenty i Spekulacja" - w poszukiwaniu okazji inwestycyjnych. Podcast "21% Rocznie EXTRA | Jak inwestować" - Paweł Biedrzycki i Rafał Irzyński omawiają ciekawe spółki z polskiej giełdy. Pakiet Środy z Siłą Relatywną (SzSR), a w nim: Wykład wideo "Jak inwestować siłą relatywną?" 21 stronicowy Raport PDF na temat strategii inwestowania siłą relatywną oraz jej skuteczności, zatytułowany "Siła Relatywna – Prawda czy Złudzenie". Co tydzień w środę komentarz w blogu opisujący sytuację rynkową okiem Siły Relatywnej, pozwalający prowadzić portfel z użyciem tej strategii inwestowania. Artykuły edukacyjne - praktyczna wiedza w przystępnej formie, gotowa do zastosowania. Dostęp do bieżących dyskusji w gronie innych inwestorów SPECJALNY ①: Raport"Jak inwestować w spółki dywidendowe" (dostępny od 19 maja).BONUS SPECJALNY ②: Webinar"Dobre spółki dywidendowe – jak je znaleźć i stworzyć portfel dywidendowy" (26 maja).BONUS SPECJALNY ③: Miesięczny abonament w - całkowicie bezpłatny dostęp do skanera rynku giełdowego na 1 miesiąc (dostępny od 10 czerwca 2022 r.).BONUS SPECJALNY ④: WIDEO: Inwestowanie w wartość i inwestowanie we wzrost

umiesz liczyć licz na siebie